Trupy, trupy czyli potężny jest ból, potężniejszy niż sąd, żono, żono

Autor: Łukasz Gamrot, Gatunek: Poezja, Dodano: 09 marca 2011, 13:47:36, Tagi:  REMIX 2011 remiks 2011

                                               Poezja jest ważna dla ciebie; dla nas, ważna jestem ja.

                                                                                                                                                      W.B.

 

 

Trupy, trupy czyli potężny jest ból, potężniejszy niż sąd, żono, żono

 

Mexico-City. Wieczór. Czas płynie jak tequila. Ruch, jezdnie, reflektory.

Morale pozostaje wysokie, choć zapasy żywności i broni są praktycznie zerowe, a czas płynie wolno. Na szczęście naszą uwagę odwraca prawie czterdziestostopniowy upał. Czas tęskni na zewnątrz w morzu. Przygotowano już łóżka na bóle.

 

Co tobie? Do piętnastu minut

Później. Okryć ciepło (…). Co z tobą; w tobie?

Ani nad wodami. -: Ani w wodach; ciekną oczami

Pomniejszonymi; Oddalone.-: W ilu przypadkach umierali.-: Bywali pijani.-: Czy

Zabijał codziennie. -: Rozstrzygnij; pewności nie ma. Śmierć jest cechą nabytą.

(…) to oprócz pożaru jedno z nielicznych widowisk, jakie jest w stanie zrozumieć.

 

Gorączka ma swoje dreszcze i swoje żary.

 

Tlenu! I szklankę wody!

 

Czerwone słońce. Tania, ostra pornografia.

Petting nie zdziera naskórka. Kohabitacja skór. Gdzie się to odbywa. Choćby w zatrzymanych sprzętach przewozu: w windach, w kolejce podziemnej, w wagoniku wesołego miasteczka, w przewodach miejskich, w skalnych łożyskach; w pałacu lwa; w grze, gra; złu, zła; szmat, strat. Zabawa z piachu w piach. Tak szybko, że połknie oddech. Jeśli jest.

Dzielisz się jak świadectwo ognia, który zastygł w gardle.

Kładziesz się w ruchomych częściach mojej gorączki.

 

Tak, tak pamiętam kochanie ten wietrzny dzień; pamiętam, pamiętam mówisz i drżysz.

 

Postanowił przywłaszczyć sobie Gabrielę Eckhof w chwili,

kiedy odwracali się od światów pozornych

i światów odbitych. Stu dwudziestu pięciu miliardów

pierzchających galaktyk. Krew (…) wygasiła piece i przypomniała

(…), że ich miejsce jest ruchome.

 

Gorączka ma swoje dreszcze i swoje żary. Toniemy w ogniu.

Brzeg jest nad nami, sen obok.

Na naszych rozpalonej skórze wykwita cień:

 „Kilroy was here”.

 

Mexico-City. Wieczór. Czas płynie jak tequila. Ruch, jezdnie, reflektory.

Komentarze (1)

  • Emil Laine „Pod słońcem – urlop oraz inne wiersze”
    Dawid Koteja „Trupy, trupy”
    Wojciech Bonowicz „Pełne morze”
    Vladimir Nabokov „Lolita
    Josif Brodski „Wiersze i poematy”
    Wiktoria Bohm, „Mądrości i powiedzonka”
    Piotr Kuśmierek „Zimne Zabawki”
    Rainer Maria Rilke „Osamotniony na szczytach serca”
    Witold Wirpsza „Faeton II”
    Adam Wiedemann „Orka (n)”
    Nelly Sachs „Rozżarzone zagadki”
    Woody Allen „Obrona Szaleństwa”
    Woody Allen „Rozmowy z Helmholtzem”
    Herta Muller “Huśtawka oddechu” Blaise Pascal “Myśli”
    William Blake “Małżeństwo Nieba I Piekła”
    Tomasz Mann „Tristan”

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się